Dwugłos trenerski po meczu Pogoń-GKS

Prezentujemy wypowiedzi szkoleniowców Pogoni i GKS-u po meczu w Lęborku.

108_0936.JPG

Robert Kugiel (GKS Kowale)

- Jadąc do Lęborka spodziewaliśmy się tutaj ciężkiej przeprawy. Wiedzieliśmy, że Pogoń po dwóch porażkach zrobi wszystko by wygrać. Mój zespół postawił na grę defensywną i było to chyba widać od początku. Staraliśmy się cofnąć i szukać kontrataków. Pogoń w pierwszej połowie miała optyczną przewagę, ale nie oddawała strzałów na bramkę. Nam pod koniec udało się skutecznie skontrować, może z przypadkowej piłki, bo było przebite podanie, ale strzeliliśmy.

- Drugą połowę graliśmy podobnie, defensywnie. Po godzinie straciliśmy bramkę. Pogoń przejęła inicjatywę, my sporadycznie przechodziliśmy przez połowę boiska, ale jedna z kontr w 88. minucie mojej młodego zawodnika była skuteczna. Patryk oddał kapitalny strzał w samo okienko, zdobyliśmy drugą bramkę. Dla nas to jest duży sukces. Borykamy się z dużymi kłopotami, jako klub, nie mamy swojego boiska, wszystkie mecze gramy na wyjazdach. Wygrać w Lęborku to jest zawsze duży szacunek i jesteśmy z tego bardzo szczęśliwi.

68700181_3426166684067571_4226070965395652608_n.jpg

Waldemar Walkusz (Pogoń Lębork)

- To było trzecie spotkanie, w którym nie punktujemy. Sytuacja ta kompletnie nas nie zadowala, jest w nas wiele złości sportowej i piłkarskiej. Co do przebiegu spotkania to w pierwszej połowie było to aż nadto widoczne, że zespół przyjezdny nie angażował się zbytnio w akcje ofensywne? Były sytuacje, które mogliśmy lepiej rozegrać. m.in. z podania Klińskiego Podkański minął się głową z piłką. Wcześniej Atanacković z 8 metrów nie trafia w odkryty róg bramki. I to były te dwie sytuacje, które powinny nam dać bramki. Po walce o piłkę Kozerkiewicza sędzia gwiżdże rzut wolny w okolicy środka boiska, gdzie nasi zawodnicy byli zaangażowanie w dyskusję z sędziami. Zagrana piłka, strzał nie wyszedł, piłka odbiła się od klatki zawodnika gości, drugi piszczelem dośrodkował i zawodnik przyjezdny miał tyle szczęścia, że piłka wleciała do bramki odbijając się od słupka. Żałuję, że my tego szczęścia nie mieliśmy w żadnym z trzech meczów.

 - Przegrywamy 0: 1, a w szatni rozmawiamy o tym, że walczymy o zwycięstwo, że musimy się podnieść i szukać tych punktów. Zdobywamy bramkę na 1: 1 i mamy, co najmniej trzy sytuacje stuprocentowe. Najlepsza, to gdy Podkański skakał a z tyłu Miszkiewicz się włączył i sobie przeszkodzili. Szukamy bramki, przechodzimy na grę jeszcze bardziej ofensywną i w końcówce to my jesteśmy na połowie przeciwnika. Tracimy piłkę, zawodnik GKS-u biegnie z nią 80 metrów, oddaje do rogu, a tam zawodnik uderza tak, że trafia w samo okienko. Z meczu, w którym to my ciągnęliśmy, by te trzy punkty zostały w Lęborku mamy zero. Nic nie trwa jednak wiecznie i wierzę, że te punkty przyjdą i przyjdzie to szczęście. Mamy tydzień, by się pozbierać i pojechać skupionym na trudny teren do Gniewina. Rozegraliśmy tam niedawno dwa dobre sparingi z drużynami z Norwegii, może to boisko będzie szczęśliwe. Zrobimy wszystko by tak się stało.

 

 

Komentarze (0)

Dodaj komentarz